Home Izrael Izrael: Święte Miasto Jerozolima

Izrael: Święte Miasto Jerozolima

by Magda Pinkwart

W poprzedniej relacji pisaliśmy o wyprawie z dzieckiem nad Morze Martwe. Kolejne dwa dni spędziliśmy w Jerozolimie, świętym mieście trzech religii monoteistycznych.

 

Mieszkaliśmy dotychczas w różnych hotelach w Jerozolimie – niedaleko dworca, blisko bramy Damasceńskiej, w okolicach Ben Yehuda, na Górze Oliwnej czy w Betlejem. Ale hotel na który zdecydowaliśmy się tym razem był absolutnie wyjątkowy. W samym sercu Starej Jerozolimy, trzy minuty drogi od Bramy Jafskiej. Znajdował się w liczącym 500 lat budynku, na kilku poziomach, ale najbardziej zachwycający w nim był taras. Dwupoziomowy, wielki taras z widokiem na Stare Miasto. Na wyciągnięcie ręki mieliśmy dwie potężne kopuły Bazyliki Grobu Bożego, po prawej stronie błyszczała Kopuła Skały, w oddali dokładnie widzieliśmy wszystkie sanktuaria na Górze Oliwnej.

IMG_4608

Widok z tarasu naszego hotelu podczas śniadania. Dwie ciemne kopuły to Bazylika Grobu Bożego. Po prawej widoczna złota Kopuła Skały.

Do Ściany Płaczu skrótem, który odkryliśmy którejś nocy, mieliśmy 10 minut spacerem. O świcie budził nas śpiew muezina i dźwięk dzwonów z dziesiątek kościołów na starówce. Słowem – miejsce idealne dla kogoś, kto chce zatopić się w wyjątkowości i mistyce tego miejsca. A przy tym niedrogie. Oczywiście jak na Jerozolimę. Ponieważ staraliśmy się, żeby nasza rodzinna wyprawa była ekonomiczna (o tanim przylocie do Izraela pisaliśmy TUTAJ), za dwie noce dla ośmiu osób w dwóch pokojach zapłaciliśmy 950 szekli, czyli niecałe 70 zł za osobę za noc. Hostel Citadel, polecany przez Lonely Planet, był skromnie wyposażony, z łazienkami na korytarzu. Ale warunki były takie, że spokojnie można było zatrzymać się tam z dzieckiem. Mieliśmy do dyspozycji wygodne łóżka, czajnik z gorącą wodą, pralki, w których można było przeprać rzeczy. Było też miejsce, gdzie zostawialiśmy wózek. Samochód parkowaliśmy na poleconym przez właścicieli darmowym parkingu w dzielnicy ambasad w samym centrum miasta, co w Jerozolimie jest rzadkością. Rzadkością jest w ogóle jakikolwiek parking w centrum miasta, o darmowym nie wspominając. Inną opcją jest parkowanie w pobliżu Bramy Jaffy jest parking podziemny przy centrum handlowym Mamila (10 szekli za godzinę).

IMG_4606

Widok z tarasu naszego hotelu. Na pierwszym planie złota Kopuła Skały, z tyłu Góra Oliwna.

IMG_4619

Uliczki starego miasta.

Wstaliśmy o świcie i przez wąskie uliczki pełne straganów ruszyliśmy do Ściany Płaczu. Rozdzieliliśmy się, bo kobiety i mężczyźni modlą się oddzielnie. Tylko Chruczek mógł przebiegać swobodnie na jedną i drugą stronę płotu. Ale wolał się bawić z dziewczynkami po kobiecej stronie. Przygotowaliśmy karteczki z prośbami do Boga, które wkłada się w szczeliny między kamieniami, z których zbudowana jest Ściana Płaczu. Chruczek złapał karteczkę i choć nikt nie tłumaczył mu co ma zrobić, wiedziony instynktem, albo jakimś wewnętrznym odczuciem, natychmiast podbiegł do Ściany, wspiął się na paluszki i wcisnął karteczkę pomiędzy głazy. A potem biegał radośnie, ganiając się pod Ścianą Płaczu z żydowskimi dziećmi.

IMG_0750

Chruczek składa prośby do Boga. Ściana Płaczu.

Chruczek bawi się z żydowską dziewczynką.

Chruczek bawi się z żydowską dziewczynką.

Ściana Płaczu, to po hebrajsku ha-Kotel. Kotel, oznacza murek, a rodzajnik określony ha, TEN, najważniejszy dla Żydów murek, czyli Ścianę Płaczu właśnie. To tu Żydzi modlą się, płacząc za zburzoną świątynią. Tu, w bibliotece po męskiej stronie, odbywają się nauczania mędrców, barwne uroczystości bar-micwy, ze śpiewami i tańcami, wreszcie ciche modlitwy od świtu do późnego wieczora.

IMG_4787

Bar-micwa pod Ścianą Płaczu.

Stamtąd ruszyliśmy do Bramy Lwiej i na Drogę Krzyżową. Po drodze kupiliśmy typową jerozolimską przekąskę – bajgle z zatharem (3-5 szekli) i naturalnego red bulla, czyli świeżo wyciskany sok z granatów (12-15 szekli). Chruczek próbował nawet wyciskać go specjalną maszyną “siam”.

IMG_0763

Bajgle z zatharem – jerozolimski przysmak.

Dziadek kupił Chruczkowi jerozolimskiego bajgla.

Dziadek kupił Chruczkowi jerozolimskiego bajgla.

IMG_4611

Chruczek “siam” wyciska sok z granatów.

Przejście Drogi Krzyżowej z tak małym dzieckiem to faktycznie droga krzyżowa. Po drodze odwiedzamy mnóstwo kapliczek i kościółków, wchodzimy i schodzimy po stromych, kamiennych schodach, przeciskamy się w tłumie pielgrzymów ciasnymi uliczkami. Ale dla małego to duża frajda. W klasztornych ogrodach gonił kotki, zrywał kwiatki, w kościołach pokrzykiwał i popiskiwał, sprawdzając akustykę. U ulicznego handlarza wypatrzył papugę. I nie chciał się ruszyć z miejsca. Natychmiast nauczył się nowego słowa “pakuka” i pokazał znakomitą orientację w wąskim labiryncie uliczek Starej Jerozolimy – bezbłędnie wskazywał kierunek, w którym została “pakuka”. Pamiętał o niej jeszcze następnego dnia.

12247144_1134134863278556_8662165833927732720_n

Shalom! Chruczek i żołnierz izraelski.

Przy IV, polskiej, Stacji dostał pachnącą pomarańczkę i buziaka od żony zaprzyjaźnionego kościelnego, która prowadzi tu małą restaurację. Dzielnie przeszedł całą Drogę Krzyżową. Kiedy za IX Stacją przechodziliśmy po dachu Bazyliki Grobu i trzeba było przejść koło kopuły nad kaplicą św. Heleny, nauczył się nowego słowa – “kopuła”. Z zainteresowaniem wąchał także ostry zapach owoców drzewa pieprzowego, które rosło obok. Potem, w ubogiej kaplicy etiopskiej, gdzie zawsze zostawiamy kilka szekli, najpierw wrzucił monetę, a potem małą łapką sięgnął do koszyczka po pieniążki.

IMG_0774

Chruczek poznaje drzewo pieprzowe na dachu Bazyliki Grobu.

Ale najwięcej zabawy było w Bazylice Grobu Bożego. Ogromny kościół (Chrucz nauczył się nowego słowa – “kościół”) był doskonałym miejscem do ciekawskiego zaglądania we wszystkie kąty. Nie chcieliśmy stać z małym w kolejce do Grobu Pańskiego, bo nie wytrzymałby godziny w jednym miejscu, a wizyta w ciasnym, ciemnym pomieszczeniu nie byłaby dla niego póki co wielkim przeżyciem. Zostawiliśmy więc tych członków naszej rodzinnej wycieczki, którzy byli w Jerozolimie po raz pierwszy i jeszcze we wnętrzu nie byli, a my z moimi rodzicami i Chruczkiem wracaliśmy w ulubione miejsca. Poszliśmy na tyły Grobu Bożego, do maleńkiej kapliczki koptyjskiej, gdzie, jak zawsze, zapaliliśmy świeczki w intencji i – bez żadnej kolejki – dotknęliśmy kamienia Grobu od drugiej strony. Potem poszliśmy do kaplicy syryjskiej, gdzie są prawdziwe, wykute w surowej skale grobowce z I wieku n.e. I zajrzeliśmy do ciemnych jaskiń. Czy to właśnie wśród nich jest TEN grób, odstąpiony przez Józefa z Arymatei? Teorii na temat tego, gdzie jest PRAWDZIWY Grób Boży jest wiele, dyskutowaliśmy o tym, kiedy Chruczkowi szczególnie spodobała się śliska podłoga w kaplicy i świetnie się bawił. Chruczek też ma już teraz swoje ulubione, do którego wracał wiele razy. To Kamień Namaszczenia, czczony szczególnie przez prawosławnych, którzy klękają, całują go, i namaszczają różanym olejkiem którym kilka razy dziennie nacierany jest kamień, dewocjonalia kupione w Ziemi Świętej. Chruczek podpatrzył te gesty, z powagą uklęknął, pokłonił się i pocałował zimny kamień. A potem zobaczył, że mosiężne obramowanie relikwii doskonale się sprawdza jako autobus, zasiadł za kierownicą i przez dłuższy czas bawił się otwierając i zamykając drzwi, kierując i używając klaksonu z ozdobnego ornamentu, czym wzbudzał rozczulenie zakonników i pielgrzymów.

IMG_0779

Kamień Namaszczenia świetnie sprawdza się jako autobus.

Po południu przyszedł czas na najważniejsze wydarzenie, dla którego przyjechaliśmy do Ziemi Świętej – Chrzest Chrucza. Dokonał go Ojciec Zacheusz, franciszkanin z elitarnej jednostki opiekującej się Bazyliką Grobu Bożego. Przyniósł dla Chruczka wspaniałe pamiątki tego wydarzenia – świecę, białą szatę z wizerunkiem chrzczonego Chrystusa, różaniec z drzewa oliwnego i pamiątkowy dyplom ze wspaniałą dedykacją. Chrucz ciekawsko zaglądał do chrzcielnicy i pchał się na ambonę, ale ponieważ od 6 rano nie spał, zasnął na rękach na samym początku uroczystości.

Ciekawski Chruczek dobiera się do chrzcielnicy.

To w sumie dobrze, bo nasz synek jest na etapie panicznego strachu przed myciem głowy. I kiedy zabieramy się za kąpiel rozpaczliwie negocjuje: “głowa nie, tylko pupa!” Trochę się baliśmy, co będzie, kiedy zacznie tak negocjować z księdzem… Na szczęście wszystko poszło gładko i mały chrześcijanin ani się obejrzał, a już był we wspólnocie Kościoła. Potem poszliśmy na herbatę z naszym księdzem i słuchaliśmy fascynujących historii o tym, jak za murami wygląda zakonne życie w tak niezwykłym miejscu, jakim jest Bazylika Grobu Bożego.

IMG_4646

Żydzi modlący się przy Grobie Dawida.

Wieczorem wybraliśmy się na Syjon, żeby odwiedzić Grób Dawida i Wieczernik, oraz kościół Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny. Wróciliśmy przez dzielnicę żydowską, gdzie zatrzymaliśmy się na kolację, a część wycieczki poszła jeszcze oglądać Złotą Menorę. Potem poszliśmy na Cardo, słynną ulicę z czasów rzymskich, znajdującą się kilka metrów pod poziomem ulic dzisiejszej Jerozolimy. Spojrzenie na miasto od tej strony uświadamia, jak burzliwe były losy miasta, wielokrotnie burzonego i stawianego na kolejnych gruzach. Ze starówki wyszliśmy przez Bramę Damasceńską.

Mea-Shearim-4

Ortodoksyjny Żyd w Mea Shearim.

Zwieńczeniem dnia była wizyta w Mea Shearim, dzielnicy ortodoksyjnej, gdzie można spotkać chasydów, i tradycyjnie ubranych żydów ortodoksyjnych. Niektóre stroje pochodzą z XVI wieku, a nawet jeśli kroje są późniejsze, to świat wygląda tam, jakby zatrzymał się co najmniej w XIX wieku. Spacer po tym niezwykłym świecie, w którym ludzie żyją według surowych, dawnych reguł, to bardzo mocne przeżycie. To my, w naszych europejskich strojach, wyglądaliśmy tam dziwnie i egzotycznie. Wstąpiliśmy z Sergiuszem do żydowskiej księgarni, gdzie wśród świętych ksiąg znaleźliśmy spory dział dziecięcy. Kupiliśmy naszemu synkowi kilka książeczek z edukacyjnej, niezwykle kolorowej serii o żydowskim chłopcu o imieniu Eli. Bardzo mu się podobają.

Naszą pętlę nocnego spaceru po mieście zamknęliśmy na deptaku Ben Yehuda. Stamtąd spacerem doszliśmy do naszej Bramy Jafskiej i do hotelu. Pełen wzruszeń dzień zakończyliśmy na naszym tarasie z bajkowym widokiem, z sentymentem obserwując święte miejsca, które odwiedziliśmy tego dnia. Już jutro w planie Góra Oliwna, a potem kolejne niezwykłe atrakcje…

Ale o tym w kolejnym wpisie.

Related Articles

18 komentarzy

Magdalena Kawka 28 grudnia 2015 - 15:09

Przeczytalam jednym tchem!

Reply
Magdalena Kawka 28 grudnia 2015 - 15:09

Magdalena Czerwińska Wiola Zientek poczytajcie ?

Reply
Boo Just 29 grudnia 2015 - 22:05

Dziękuję za ten artykuł, teraz tylko ruszać w drogę 🙂

Reply
Dominika 25 lipca 2017 - 20:29

Super artykuł! 🙂 Ale czym jest w zasadzie ta “dzielnica ambasad”, która oferuje darmowe parkingi? Nigdzie nie mogę jej znaleźć na mapie, a ta wiadomość bardzo by mnie uratowała 🙂

Reply
magda 31 lipca 2017 - 18:48

Dzięki 🙂 Nie ma o tym informacji, bo to parkowanie na półdziko, info nieoficjalne, dostępne pocztą pantoflową wyłącznie u miejscowych. Skręt przy ulicy King David za stacją benzynową. Alternatywą jest parking w centrum Mamila, ceny od 30 do 50 szekli za dobę, w zależności na który parking wjedziesz. Tam stawaliśmy ostatnio jak na “naszym” parkingu nie było miejsca.

Reply
Krysia 25 października 2017 - 12:04

Świetny wpis :)! Byłam już raz w Jerozolimie, w tym roku jadę drugi raz i już wynotowałam sobie parę rzeczy jeszcze do zobaczenia :D.
Mam pytanie, jeżeli można, do parkingu – napisałaś, ze parking znajduje się przy ulicy King David za stacją benzynową – próbowałam go szukać przez google maps, ale niestety nie umiem namierzyć :(. Mogłabyś napisać jakie to jest przecięcie ulic? Będę bardzo wdzięczna :), pozdrawiam 🙂

Reply
magda 25 października 2017 - 17:42

No to się cieszymy 🙂
Jeśli chodzi o parking, to z King David trzeba wjechać zaraz za stacją w ul. Botta, tylko trzeba uważać, bo jak byliśmy ostatnio to był zamknięty, więc musieliśmy parkować w Mamili, gdzie co piętro są inne ceny. Na szczęście też zasięgnęliśmy języka i zaparkowaliśmy na najtańszym piętrze za 30 szekli za dobę, a na wyższym można i za 50. Udanego wyjazdu 🙂

Reply
Krysia 13 listopada 2017 - 12:00

Wielkie dzięki za informacje! Będziemy szukać, a w razie czego 30/50 szekli jest też do przeżycia 🙂

Dagmara 4 stycznia 2018 - 13:22

Dzień dobry,
bardzo się cieszę, że tu trafiłam – wiele przydatnych informacji. Czy może Pani mi jeszcze pomóc napisać które piętro w Manili jest najtańsze, czy można zostawić auto na noc i gdzie opłaca sie ten parking/kupuje ewentualnie kartę. Pozdrawiam

Reply
Magda 5 stycznia 2018 - 13:37

Na poziomie –1 było najtaniej, tylko tam są dwa wjazdy i różne ceny, wiec warto dopytać przed wjazdem pracownika ile zapłacimy. Bilety na parking pobiera się przy wjeździe, tak jak u nas w centrach handlowych i opłaca w automacie przy wyjeździe. Można zostawić auto na godziny, na noc lub dłużej także.

Reply
Dagmara 4 stycznia 2018 - 14:09

i jeszcze mam pytanie dotyczące parkingu na ul Botta – czy jest on bezpłatny?

Reply
Magda 5 stycznia 2018 - 13:41

Jest bezpłatny, ale trzeba mieć szczęście, żeby trafić tam wolne miejsce.

Reply
Albin 24 marca 2018 - 18:13

Jestem właśnie na ul. Botta. Byłem darmowe kiepsko to teraz duży parking płatny 46ils za dzień. Obok miejski, parkomatowy, ale z postojem do 4h. Zostaje parking przy Cinema City, dość daleko od centrum.

Reply
Albin 24 marca 2018 - 23:04

Autokorekta – 42ils, a parking obok tylko dla abo albo pangowców.

Reply
adam 29 kwietnia 2018 - 18:13

Witam na jkaiej ulicy parkowaliście samochód chodzi mi o dzielnicę ambasad

Reply
Magda 4 maja 2018 - 11:42

Odpowiedź była już w komentarzach powyżej: z King David trzeba wjechać zaraz za stacją w ul. Botta, tylko trzeba uważać, bo jak byliśmy ostatnio to był zamknięty, więc musieliśmy parkować w Centrum Handlowym Mamila, gdzie co piętro są inne ceny. Na szczęście też zasięgnęliśmy języka i zaparkowaliśmy na najtańszym piętrze za 30 szekli za dobę, a na wyższym można i za 50.

Reply
Marta 4 czerwca 2018 - 14:06

Witam, właśnie w oparciu o Wasze rady opracowałam sobie część (90%) programu moich wymarzonych, rodzinnych wakacji Izraelu. Będziemy mieszkać w Jerozolimie i odwiedzimy tam wszystkie polecane przez Was miejsca. Mam jednak jeszcze jedno pytanie: czy i jak najlepiej można wybrać się do Petry na jeden dzień, czy warto wykupić wycieczkę czy może z przewodnikiem indywidualnie, czy podłączyć sie do grupy? Bardzo chcielibyśmy sie tam udać.

Reply
Magda 13 czerwca 2018 - 11:10

To super! Do petry najlepiej z Eilatu autokarem, informacje są w hotelach, prawie każdy hotel współpracuje z biurami, które to organizują.

Reply

Leave a Comment